Iluzja chwil
Przerażają mnie pewne sytuacje, które niedawno zaobserwowałam.
Idzie sobie jakaś rodzina z dzieckiem kilkuletnim. Widać i słychać, że się o coś sprzeczają, niezadowolenie i naburmuszenie wypisane na twarzy dziecka. I nagle, gdy dziecko zatrzymuje się na jakimś ciekawym tle, słychać głos rodzica skierowany do dziecka: "Franek (losowe imię), zdjęcie!" I na ułamek sekundy na twarzy dziecka pojawia się promienny uśmiech. Jakby był najszczęśliwszy na świecie. Zmiana o 180 stopni. Matka cyknęła zdjęcie, przegląda je już w telefonie, a twarz dziecka wraca momentalnie do poprzedniego stanu niezadowolenia.
Pomyślałam sobie, że dzieci są tresowane jak psy. Na hasło wrzucają uśmiech na twarz. Kogo my wychowujemy? Czy my w ogóle jeszcze wychowujemy? Dziecko od małego widzi ekran telefonu, zamiast twarz rodzica.
W życiu piękne są ponoć tylko chwile, a to nawet nie są szczęśliwe chwile. To jest wymuszana radość. A gdy szczęśliwa chwila naprawdę nadchodzi, to marnujemy ją na szukanie telefonu, by móc ją uwiecznić. Ale tak się nie uwiecznia chwil. Chwile uwiecznia się w sercu.
Tak, ogólnie to jest niepokojące zjawisko, ale z drugiej strony, takie zdjęcia, filmiki to jedyna forma kontaktu z dziadkami, którzy daleko, wiem cos o tym. Kiedyś rodziny mieszkały blisko siebie, nie było lockdownów, teraz dzieci rozjechały się szeroko.
OdpowiedzUsuńMnie bardziej niepokoi zastępowanie bycia ze sobą przez bycie z telefonem na okrągło, nie widuję wręcz nastolatków bez telefonu w ręce...
wirtualne życie. żadnych cierni i trosk. sami szczęśliwi, piękni i bogaci. a jacy zdolni? do wszystkiego. byle kilka lajków zebrać.
OdpowiedzUsuńBBM: Chwytanie sytuacji na gorąco- tak! Na rozkaz czy na zamówienie- nie!
OdpowiedzUsuń